Polskie przepisy zabiją australijską kopalnię?
Nawet o dziesięć miesięcy może opóźnić się budowa kopalni w Nowej Rudzie. To efekt kolejnej zmiany przepisów, tym razem związanych z uchwalaniem planów miejscowych. Bez nich, australijski inwestor nie może otrzymać koncesji na wydobycie węgla. Dlatego samorządowcy z regionu rządają specustawy, która pomoże prowadzić tak duże inwestycje. Mówi Starosta kłodzki, Maciej Awiżeń:
Inwestycja dotyczy dwóch pól, przede wszystkim na terenie Ludwikowic Kłodzkich: Wacław i Lech. Prowadzi ją spółka Coal Holding należąca do australijskiej grupy kapitałowej Balamara. Złoże oszacowano na około 180 milionów ton węgla koksującego. Spółka wykonała siedem odwiertów, które potwierdziły jakość węgla. Według nieoficjalnych informacji w projekt mogła już włożyć około dwudziestu milionów złotych.
Obecne kłopoty związane są z nowelizacją ustawy o rewitalizacji, która weszła w życie kilka miesięcy temu. Mocno utrudnia ona uchwalenie planów zagospodarowania przestrzennego miasta i gminy Nowa Ruda, a bez tego inwestor nie może starać się o koncesje na wydobycie. Opóźnienia w uchwalaniu tych dokumentów mogą sięgać nawet dziesięciu miesięcy.
Samorządowcy z Kotliny Kłodzkiej boją się kolejnych opóźnień w budowie kopalni węgla koksującego w Nowej Rudzie. To kluczowy projekt dla regionu. Stanowisko samorządowców i apel o specustawę dotyczącą projektów wydobywczych, znaleźć można tutaj. Sprawę skomentował radny powiatu kłodzkiego, Adam Łącki:
Inwestycja trwa już prawie trzy lata. Australijska firma zbadała złoże, pod Nową Rudą jest prawie 180 milionów ton węgla. Inwestor deklaruje, że zatrudni dwa tysiące osób.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.