Nie mam szans na akt zgonu (PRZEGLĄD PRASY)

Wacław Sondej | Utworzono: 2015-01-08 07:12 | Zmodyfikowano: 2015-01-08 07:12
Nie mam szans na akt zgonu (PRZEGLĄD PRASY) - archiwum prw.pl
archiwum prw.pl

Ja jestem pod wrażeniem słów wypowiedzianych wczoraj przez szefa warszawskiej gminy muzułmańskiej Adhama Abd del Aata. Był wstrząśnięty, mówił, że to bandyci, przestępcy. Przypominał, że islam, jak i katolicyzm, jest religią miłości. Problem w tym, że religia Wschodu dla ekstremistów znajduje się teraz na etapie katolickich wojen krzyżowych.

Drugi poturbowany widok, to krajobraz po bitwie medyków z ministrem. Dziś w gazetach znajdą państwo wyliczenia: co podpisana zgoda da pacjentom. Zdaniem Dziennika Gazety Prawnej "Wygrali wszyscy, zwyciężył Arłukowicz. (...) Porozumienie Zielonogórskie zrealizowało tylko jeden punkt, a on wszystkie. I nie dopłaci ani grosza" - podsumowuje Gazeta Prawna. Swoją drogą: co to za państwo w którym trzeba państwowej awantury, by wytargować likwidację przepisu nakazującego lekarzowi coroczne przesyłanie do NFZetu numeru konta bankowego, mimo, że ten numer jest taki sam... Z drugiej strony: jaką opinię sami sobie wystawiają lekarze domagający się, by kierując pacjenta na ścieżkę onkologiczną mieć prawo do 29 nieuzasadnionych wniosków na trzydzieści przypadków? Wytargowali piętnaście. W Niemczech ten wskaźnik wynosi 6.

Wyborcza Wrocław rozmawia z Jackiem Chodorskim - prezesem Dolnośląskiej Izby Lekarskiej. Pan doktor ubolewa, bo zamknięte gabinety oznaczały nadwyrężenie szacunku dla lekarzy. Ale też ma dość sytuacji, gdy zarządzenie dotyczące warunków podpisywania kontraktów z lekarzami rodzinnymi pojawia się dopiero 29 grudnia a bywało, że umowy podpisywano w Sylwestra. No i co dalej? Poprawiło się nam coś na umyśle, poszliśmy po rozum do głowy? Niestety, za daleko. Jak pisze Gazeta Prawna, w czasie negocjacji tylko zaklajstrowano rzeczywistość. Noworoczne konflikty w tym samym składzie zawodowym powrócą.

Nawet nie wiedziałem, że jest problem z wystawieniem aktu zgonu. Czytam w Wyborczej, że jak ktoś kopnie w kalendarz w domu, to jest kłopot. Lekarz rodzinny nie chce jechać, bo ma poczekalnie pełną klientów. Teraz, pod presją, minister zgodził się, by w przyszłości starosta lub prezydent miasta mógł do tej smutnej czynności powołać koronera. W przyszłości... A ja obecnie nie mam żadnego lekarza rodzinnego. Parę lat temu moja przychodnia splajtowała i teraz nawet nie ma jak zachorować. Nie zarejestrowałem się. Żyję jak dzikus jakiś. I aktu zgonu nikt nie wystawi. W tej sytuacji trzeba zaryzykować mówiąc:

Do usłyszenia się z Państwem...


Komentarze (2)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~pisz prawdę2015-01-08 20:39:32 z adresu IP: (31.61.xxx.xxx)
o owsiaku !!
~xc502015-01-08 09:39:33 z adresu IP: (89.174.xxx.xxx)
Z tymi aktami zgonu to niezłe jaja. Teoretycznie powinien wystawić lekarz, który leczył pacjenta ostatnio, czyli mógłby to być np. dentysta, ale by się zdziwił na takie wezwanie. Tak to jest, jak przepisy lat 50. obowiązują.