Prokuratura bada okoliczności tragicznego wypadku w Kostomłotach

Na miejscu jako pierwsi pojawili się strażacy, dopiero potem zespół ratowniczy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, ale nie z Wrocławia. Medyków trzeba było ściągać z województwa opolskiego. Rzeczniczka LPR Justyna Sochacka mówi Radiu Wrocław, że ratownicy z Wrocławia byli zajęci przy innej interwencji, dlatego zdecydowano się wezwać pomoc z Opola.
Jak informuje Michał Nowakowski wszystkie służbowy ratunkowe zrobiły co mogły, aby uratować życie chłopca.
W tym samym czasie karetki pogotowia działające w powiecie średzkim były zajęte.
O komentarz do sprawy poprosiliśmy wojewodę dolnośląskiego Jarosława Obremskiego.
W poniedziałek kontrolę w szkole w Kostomłotach rozpocznie także Dolnośląskie Kuratorium Oświaty.
Wojewoda dolnośląski zapewnia, że w naszym regionie nie ma obecnie takiej sytuacji jak w Warszawie, gdzie brakuje nawet połowy zespołów. Dodaje jednak że, nie wyklucza, że jeżeli sytuacja się pogorszy, to postąpi podobnie jak przedstawiciel rządu na Mazowszu i poprosi o pomoc wojsko, które wsparłoby system ratownictwa medyczne na Dolnym Śląsku.
Obecnie w całym kraju trwa protest ratowników, część z nich złożyła wypowiedzenia, a część przebywa na zwolnieniach lekarskich. W wielu miastach brakuje zespołów.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.