Muzyka Legendarna: Bo Diddley [SŁUCHAJ OD 21:00]

Michał Kazulo | Utworzono: 2018-02-01 19:00 | Zmodyfikowano: 2018-02-01 19:00

Bo Diddley to ikona bluesa. Mówi się, że gdyby nie on, Hendrix byłby o połowę gorszy, bo nie nauczyłby się tylu zagrywek. Takich ikon jest sporo. To one stoją zwykle za sukcesami tych, którzy dokonywali przełomów w rock and rollu. No bo jak inaczej, niż w samych superlatywach pisać o dokonaniach człowieka, który m.in. zdefiniował rolę sekcji rytmicznej (Bo Diddley beat). A przy okazji, afroamerykański muzyk jest niezłym kąskiem dla fascynatów gitar – jego prostokątne pudło rezonansowe, daje pole do ciekawych spostrzeżeń. Bogata dyskografia, rozciągnięta między 1958, a 2002 rokiem, pozwoli nam wybrać coś, co pozwoli opisać wszystkie walory Diddley'a. A więc blues, chociaż niezupełnie. Był rok 2004, gdy kapela Aerosmith wypuściła krążek Honkin'On Bobo. To miał być hołd dla braci bluesmanów (który już, nie sposób policzyć). Wśród wymienionych na płycie są m.in. wspomniany wyżej Bo Diddley, ale też i inni (Dixon, Williamson, czy Muddy Waters). Pewnie Państwo pamiętają, co się stało, gdy Rolling Stonesi zaczęli dziękować swoim mistrzom (płyta Blue&Lonesome nie została przez nas- delikatnie mówiąc -dobrze przyjęta). Nie oznacza to jednak, że Powietrzni Kowale poszli tą samą drogą. Stąd nasza chęć do porównywania i analizowania, jak ich muzyka broni się w kontekście oryginałów. Sporo pracy czeka nas w czwartkowy wieczór, ale ręce aż się palą do roboty, bo w perspektywie jest tak dużo ciekawego materiału.

SŁUCHAJ RADIA WROCŁAW KULTURA

 


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.