Prezydent Jeleniej Góry był gościem Rozmowy Dnia [POSŁUCHAJ]

GN | Utworzono: 2018-01-02 07:49 | Zmodyfikowano: 2018-01-02 08:47
Prezydent Jeleniej Góry był gościem Rozmowy Dnia [POSŁUCHAJ] - fot. Andrzej Owczarek
fot. Andrzej Owczarek

To z pewnością nie była jego najlepsza noworoczna zabawa w życiu. Marcin Zawiła, prezydent Jeleniej Góry, ma nie lada orzech do zgryzienia - w ubiegłym tygodniu radni nie przyjęli projektu budżetu na 2018 rok. Co dalej i jakie są możliwe scenariusze? Co w praktyce oznacza brak budżetu? Kto jest winny politycznemu zamieszaniu na sesji? O tym w Radiu Wrocław mówił Marcin Zawiła, prezydent Jeleniej Góry.

Posłuchaj Rozmowy Dnia: 

To nie była dla pana najlepsza zabawa noworoczna w życiu?

Tak w życiu się czasami układa, aczkolwiek mieszkańcy bawili się dobrze. Koncert się udał, a plac Ratuszowy jest wysprzątany. Pod względem zabawowym jest wszystko w porządku.

Myślę bardziej o tym, co działo się tydzień temu. Radni nie przyjęli projektu budżetu na 2018 rok. Patrząc na to, jak ta sesja wyglądała, to o konsensus przy powtórce będzie trudno.

Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Nie ukrywam, że są rzeczy, które mnie dziwią. Mimo tego, że w życiu publicznym funkcjonuję od kilkudziesięciu lat. W mieście, w którym bezrobocie jest rekordowo niskie, wzrastają dochody z PIT-ów, z CIT-ów, gdzie budują się nowe obiekty, dochodzi do takich scysji, że rada dzieli się pół na pół. To jest w sposób oczywisty sytuacja trudna dla miasta.

Ten budżet został odrzucony dzięki głosom pana byłych kolegów z Platformy Obywatelskiej, którzy teraz reprezentują stanowisko Dolnośląskiego Ruchu Samorządowego. Pan jest zaskoczony, że głosowali ramię w ramię z PiS-em?

Koalicja PiS-DRS, która miała miejsce w Jeleniej Górze, chociaż nie dziwię się wielu rzeczom, w dalszym ciągu mnie dziwi. Tu jest więcej emocji osobistych, urazów, tego typu elementów. Martwi mnie, że interesy miasta nie są stawiane ponad.

Pan nie ma sobie nic do zarzucenia?

Oczywiście, że mam. To oczywiście nie jest tak, że gra jest zero-jedynkowa. Być może należało więcej, częściej i mocniej, aczkolwiek czasami mam takie przekonanie, że ten pomysł na takie zachowanie na sesji był ułożony wcześniej. Moment wcześniej dokonano zmiany przewodniczącego rady, dokonano zmian personalnych i mam niejasne przeczucie, że głównie chodziło o personalne rzeczy. Ale to nigdy nie jest tak, że można być z siebie w 100 procentach zadowolonym.

Radni, którzy głosowali przeciw, twierdzą, że nie spotkał się pan z klubami przed sesją. Mówią, że zapisane w budżecie inwestycje to "markowane inwestycje, które wiszą w budżecie od lat, a w rzeczywistości nie są realizowane". Co pan na to?

Spotkałem się z większością klubów. Faktem jest, że nie spotkałem się z jednym z klubów, czyli z DRS-owym. Ale on tak powstawał, nie powstawał, ludzie przychodzili, odchodzili, więc tutaj jest moja wina, bo nie załapałem, że oni się ukonstytuowali.

Jeżeli chodzi o inwestycje, to prawda, że niektóre trwają i trwają. To nie jest problem tylko Jeleniej Góry, ale wszystkich nas, którzy realizujemy projekty europejskie. To się tak porobiło, że czasami dłużej czekamy na uzyskanie finansowanie, niż realizujemy samo przedsięwzięcie.

Każdy, kto przyjeżdża do Jeleniej Góry, widzi, że buduje się obwodnica, remontowany jest teatr, robi się mnóstwo rzeczy. Część jest ciągle w przetargach.

To nie będzie łatwy miesiąc. Samorząd będzie funkcjonował na prowizorium budżetowym, czyli będzie można obsługiwać tylko wydatki bieżące.

To jest problem, bo nigdy nie było takiej sytuacji. To jest kwestia moich uprawnień do robienia zobowiązań miasta, ale to jest też tak, że za moment niewykorzystane środki będzie można pozyskać w tzw. naborach uzupełniających. Trzeba będzie wystąpić o jakieś tam kredyty, np. ochrony środowiska. Wszędzie tam usłyszę "proszę pokazać budżet", a ja tego budżetu po prostu nie mam.

To kiedy sesja budżetowa, ta poprawkowa?

Będziemy musieli się najpierw spotkać. Myślę, że do końca stycznia te rzeczy będą wyjaśnione. Dziwi mnie to, że gdyby opozycja miała inny pomysł na budżet, to podczas sesji mogła zgłosić poprawki. Takie poprawki zostały zgłoszone wcześniej, ja je w 90 procentach przyjąłem, w imię jakiegoś takiego dogadania się. Natomiast na sesji już formalnie zgłoszonych poprawek nie było, budżet został w terminie złożony, a ja nowego nie jestem w stanie już prawnie przygotować. Ja myślę, że to jest problem osobistych animozji.

Czyli to będzie ten sam projekt, czy będą korekty?

Ja chyba nie bardzo mogę zgłosić nowy projekt, bo ustawa mówi, że trzeba zgłosić go do 15 listopada. Tak go zgłosiłem. Później był czas, żeby składać do niego poprawki, te poprawki zostały w komisjach zgłoszone. Teraz słyszę, że są kolejne poprawki i ten budżet trzeba przebudować.

Czym pan chce przekonać tych nieprzekonanych?

Najpierw muszę wiedzieć jakie są ich oczekiwania. Mogę ich oczywiście przeprosić za to, że są poślizgi w uruchamianiu funduszy europejskich. Te poprawki, które zgłaszali radni, którzy ostatecznie głosowali przeciw, zostały uwzględnione. Musimy się trochę otrząsnąć i zdać sobie sprawę, że nasze spory nie są istotne, tylko miasto, które idzie do przodu.

To nie będzie łatwy rok dla pana. Po głosowaniu budżetowym widać, że trudno będzie panu zebrać większość. Zwłaszcza, że zbliżają się wybory.

Bliskość wyborów nie ułatwia pracy w organach wybieralnych. Na szczęście coraz częściej odzywają się mieszkańcy. Liczę na mieszkańców, którzy np. oczekiwali tras MTB i trochę mnie już atakowali, że kiedy, jak i po co, to teraz oni zapowiadają chęć rozmowy z radnymi. Bo teraz jest pytanie, czy ja będę mógł podpisać umowę na tę inwestycję. Jestem otwarty oczywiście na kompromis. Zobaczymy.

Spore zamieszanie też przy wyborze nowego przewodniczącego rady miasta. Odwołano Konrada Sikorę, teraz przewodniczącym jest Leszek Wrotniewski. W głosowaniu nowy przewodniczący uczestniczył i głosował sam na siebie. Oddajecie sprawę do wojewody?

Pewnie tak. Wybór przewodniczącego, gdzie decyduje jeden głos, w momencie kiedy ten głosuje na siebie, to jest problem już nie tylko klasy osobistej, stylu politycznego, ale to poważny problem prawny. Rada kierowana przy takim wyborze, a orzeczenia sądowe w Polsce w tym zakresie już są znane, może być postawiona pod znakiem zapytania.

Weszliśmy już w rok wyborczy, czy podjął pan decyzję, że będzie pan ponownie kandydował?

Proszę zostawić mi trochę czasu. Ja nie ukrywam, że już jestem trzecią kadencję prezydentem miasta, które jest pięknym miastem. Jelenia Góra jest jak kobieta, która jest piękna, ale wymagająca dla osoby, która nią kieruje, więc muszę sobie to poukładać.

Ładne zdanie, ale bardzo okrągłe.

Przykro mi, że nie zaspokoiłem ciekawości pana redaktora, ale muszę sam podjąć najpierw decyzję.

Czy pan jest w stanie przekazać pałeczkę Jerzemu Łużniakowi? Grzegorz Schetyna powiedział, że Jelenia Góra nie zasługuje na bratobójczą walkę. Szef PO dodał, że miasto ma dwóch świetnych kandydatów, czyli duet Marcin Zawiła i Jerzy Łużniak.

Myślę, że Jerzy Łużniak jest świetnie przygotowany do tej funkcji. Jeżeli nie będę kandydował, to byłby to świetny wybór.

Grzegorz Schetyna mówił też o kandydacie, którego będzie popierało szerokie środowisko. Wyobraża pan sobie, że DRS, które zdradziło przy budżecie, poprze pana, albo Jerzego Łużniaka?

Jeżeli mówimy o szerokości środowiska, to emocje polityczne w ostatnich czasach są też widoczne w Jeleniej Górze. Jeżeli mowa o szerokim porozumieniu, to widzę tutaj wszystkie ugrupowania polityczne: i .Nowoczesną, i SLD, które współpracuje, mamy nowe środowisko i aktywne, czyli KOD, mamy mnóstwo ruchów miejskich i społecznych. Nie obserwuję jednak tego, żeby DRS, poza reprezentacją w radzie, stanowił sprawczą siłę polityczną w mieście. Ale musimy rozmawiać ze wszystkimi.

Jaki pan stawia sobie konkretny, samorządowy cel?

Koniec tego roku to bardzo zaawansowana obwodnica w kierunku Bolkowa, w kierunku S3 i przełamanie wykluczenia komunikacyjnego Jeleniej Góry.


Komentarze (2)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Grupamieszkancow2018-01-02 10:50:15 z adresu IP: (37.47.xxx.xxx)
To nie sa prywatne animozje radnych Pania Prezydencie Zawila. To jest troska o rozwoj miasta. Radnych mieszkańcy pytania co Prezydent robil 7 lat. Nie powstala ani jedna inwestycja. Przypomniec nalezy M. Obrebalskiego i jego jedna kadencje: termy, stadion, obwodnica. Obecny Prezydent - praktycznie zero nowych inicjatyw. A przepraszam obwodnica J,G. To dwujezdniowa droga z ograniczeniem predkosci 70 km/h za blisko 70 mln zl. Jak na 7 lat to rzeczywiscie cudownie.!!!
~mieszkaniecjg2018-01-02 10:38:00 z adresu IP: (83.7.xxx.xxx)
Budżet był słaby, mało kluczowych inwestycji to nie przeszedł. Radni głosując za nim też biorą odpowiedzialność, dlaczego więc mieli popierać projekt uchwały, który nie przyczynia się do rozwoju Miasta Jelenia Góra. Brawo klub Dolnośląskiego Ruchu Samorządowego za odważną decyzję.